Jak zakończyć kryzys graniczny z Białorusią?

 

Kryzys na granicy z Białorusią

 

 

 

Trwa kryzys humanitarny na granicy z Białorusią. Kryzys polega na tym, że obywatele państw bisurmańskich chcą przedostać się z Białorusi do Polski, zaś nasza straż graniczna nie chce ich wpuścić.

Skąd się Bisurmanie wzięli na Białorusi i dlaczego polskie władze nie chcą ich wpuścić na terytorium Polski?

By odpowiedzieć na te pytania musimy cofnąć się w czasie o kilkanaście lat.

Po wyborze Łukaszenki na prezydenta Białorusi, kolejnym władzom Polin bardzo się decyzja Białorusinów nie spodobała. Łukaszenka nie pozwolił rozkraść Białorusi tak jak to „starsi i mądrzejsi” zrobili z Polską, co wywołało nie mijającą furię tych ostatnich.

 

Przez cały okres swojej prezydentury Łukaszenka musi zmagać się z dywersją władz Polin, które próbują wysadzić go z siodła i podmienić na jakiegoś „światłego” europejczyka, który otworzy wrota sezamu i pozwoli go doszczętnie ograbić.

Całe lata Łukaszenka cierpliwie znosił szykany władz Polin, aż w końcu nie zdzierżył i korzystając z okazji skutecznie się „odwinął”, wykorzystując do tego tak zwany kryzys humanitarny.

Kryzys ten polega na tym, że wojska amerykańskie zdewastowały militarnie kraje bisurmańskie, zmuszając ich obywateli do panicznej ucieczki i prób przedostania się bogatych państw europejskich. Jedną z dróg ucieczki przemytnicy ludzi zorganizowali przez Białoruś, co Baćka wykorzystał aby rządowi warszawskiemu zagrać na nerwach, kierując tysiące emigrantów na granice z Polską.

Rząd warszawski podjął desperacką próbę obrony polskiej granicy budując zasieki z drutu kolczastego, które jednak Bisurmani jakoś forsują.

Wobec takiego obrotu sprawy rząd warszawski zapowiedział budowę muru obronnego który odgrodzi Polskę od Białorusi tak skutecznie, ze nawet mysz białoruska nie przedostanie na nasze terytorium!

Ponieważ budowa muru może zrujnować budżet polski, więc jako patriota podpowiem jak rozwiązać konflikt graniczny bez inwestycji, wykorzystując do tego celu pandemię covid-19.

 

Jak pamiętamy pandemia ominęła szczęśliwie Białoruś, gdyż w pierwszych dniach jej trwania prezydent Łukaszenka rozjechał traktorem wszystkie białoruskie koronawirusy, które w tym celu „spędzono” na centralny plac Mińska. Po tej demolce Białoruś stała się krajem wolnym od covid-19. Jednak na wypadek powrotu epidemii białoruscy naukowcy opracowali szczepionki doustne niszczące wszelki wirusy. Szczepionka zawiera głównie alkohol etylowy oraz dodatki smakowe i sprzedawana jest w sklepach monopolowych w opakowaniach 0,5 l. Szczepionka wymaga dawek przypominających (co tydzień jedna, pół litra) oraz tak zwanego „serum” czyli sporej dawki słoniny jak przekąski.

Białoruska szczepionka jest tak skuteczna, że działa nawet na Bisurmanów, którzy koczując na granicy pod gołym niebem nie chorują na żadne choroby.

Dlaczego władze białoruskie „szczepią” też swoją szczepionką Bisurmanów?

 

Gdyż część z nich jest wyłapywana przez polską straż graniczną i odstawiana na terytorium Białorusi. Przebywając chwilowo na terenie Polski mogli by się oni pozarażać kowidem od Polaków (z których wszyscy są chorzy na kowid bezobjawowo!) i przywlec zarazę do kraju Baćki. Szczepionka temu skutecznie zapobiega!

Mój pomysł polega na tym, żeby zawlec zarazę na Białoruś wykorzystując do tego celu jakiegoś okazałego Bisurmana i zagrozić władzom Białorusi eskalację działań jeśli nie zakończą one eksportu Bisurmanów.

Trzeba pojmać jakiegoś Okazałego Bisurmana i na początek pozbawić go ochrony szczepionkowej. W tym celu pokazujemy Bisurmanowi zdjęcia Niedzielskiego i Morawieckiego, informując uchodźcę, że ludzie ci jedzą wieprzowinę i to na surowo. Bisurman natychmiast zwymiotuje pozbawiając się tym samym białoruskiej szczepionki anty kowidowej.

 

Następnie zapraszamy uchodźcę na obiad złożony z dużej porcji grochówki. Po kilku godzinach gdy Bisurmam wyrazi życzenie udania się do WC, prowadzimy go latryny z której korzystają wojskowi. (niewtajemniczonym wyjaśniam, że latryna to wykopany w ziemi rów, do którego żołnierze załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne)

Dla potrzeb naszego eksperymentu latrynę nieco modyfikujemy. W latrynie klasycznej żołnierz kuca nad rowem zaś plecami opiera się o drewniany drąg biegnący wzdłuż rowu. W naszej latrynie drąg będzie można przewrócić pociągając za sznurek, w taki sposób aby osobnik defekujący wpadł do rowu i unurzał się w zawartości.

Po co ta cała zabawa? Otóż jak odkryli to naukowcu chińscy największe zagęszczenie koronawirusów wywołujących kowida znajduje się w kale człowieka. Jeśli Bisurman ubrudzi się w fekaliach polskich żołnierzy to zostanie zainfekowany miliardami koronawirusów, które przeniesie z sobą na Białoruś, gdzie zostanie podrzucony przez polską straż graniczną, zapakowany w szczelny worek zawiązany pod szyją!

Perspektywa bezustannych szczepień Bisurmanów tak przerazi Łukaszenkę, że natychmiast zaprzestanie ich eksportu do Polski, co zakończy kryzys graniczny.

 

Istnieje jeszcze prostszy sposób zakończenia konfliktu granicznego. Jakiś następca Morawieckiego wysyła do Łukaszenki list w którym przeprasza go w imieniu państwa polskiego za lata „chamówy” uprawianej wobec niego przez polską administrację i proponuje normalizację stosunków pomiędzy naszymi słowiańskimi narodami. Politycy spotykają się w Mińsku czy w Warszawie i podpisują cały pakiet umów gospodarczych, kulturalnych i naukowych, co da początek wzajemnie korzystnej współpracy....Pomarzyć dobra rzecz....mur na granicy polski- białoruskiej: tylko taka może być odpowiedź władz Polin.

 

Anthony Ivanowitz

24.10.2021r.

Www.pospoliteruszenie.org