Nie martwcie się ludziska kowidowym szaleństwem!

 Kto po nas zawładnie Ziemią?

Od ponad półtora roku w swojej działalności publicystycznej zajmuje się w zasadzie tylko szaleństwem kowidowym, opisując różne aspekty tego ogólnoświatowego oszołomienia ludzi!

Niewiadomym dla mnie pozostaje już tylko odpowiedź na pytanie: czy czarci pomiot który zorganizował i przeprowadza właśnie terrorystyczny atak na ludzkość dopnie swego i tą ludzkość wyniszczy, czy też może wydarzy się cud i ludzkość (przynajmniej w części) ocaleje?

Jeśli zaistnieje pierwsza możliwość, to z punktu widzenia całej przyrody nic złego się nie stanie!

Wręcz przeciwnie! Na Ziemi (w cieniu człowieka) żyje niezliczona ilość innych istot żywych, które z powodzeniem mogą stworzyć własną cywilizację, być może nawet lepszą od ludzkiej i mniej destrukcyjną! Może to być dla przykładu cywilizacja owadów, które z racji swojego hobby na co dzień obserwuję.

Jako pszczelarz amator jestem zafascynowany tymi istotami. Ich inteligencja jest dla mnie zdumiewająca. One myślą, potrafią rozwiązywać różne problemy, mają bardzo dobrą pamięć, wykazują altruizm, budują wspaniałe miasta, itp.

Jeśli pszczołom zabieramy zgromadzone przez nie zapasy miodu, to musimy im w zamian dostarczyć syropu cukrowego, którym one zapełnią spiżarnie na zimę. I właśnie w trakcie dostarczania pszczołom syropu cukrowego, zadziwiły mnie one po raz pierwszy.

Syrop cukrowy dostarcza się pszczołom w naczyniach zwanych podkarmiaczkami. Podkarmiaczką może być zwykłe wiaderko wstawione do ula, napełnione syropem. Do wiaderka (na wierzch syropu) trzeba wstawić jakąś tratewkę, żeby pszczoły nie potopiły się w syropie.

Moje podkarmiaczki wykonałem z plastikowych pojemników na wodę destylowaną, o przekroju prostokątnym. Tratwę wykonałem z cienkiego styropianu. Jednak nie zauważyłem, że przy dnie pojemnika, jego producent wykonał „wypustki” technologiczne na których tratwa się zawieszała, uniemożliwiając pszczołom wybranie syropu do końca. Na dnie zostawało kilka centymetrów syropu do którego pszczoły nie mogły dosięgnąć!

Co one zrobiły w takiej sytuacji? Przerobiły tratwę w taki sposób, że w miejscu „wypustek” na których się tratwy zawieszały wygryzły w styropianie otwory, dzięki którym tratwa opuszczała się na samo dno. Czyż nie genialne? Najpierw przerobiły tratwę pszczoły z jednego ula, a następnie zrobiły to samo pozostałe rodziny pszczele!

Moje zdumienie i podziw były bezgraniczne, ale pszczoły przygotowały specjalni dla mnie jeszcze inne niespodzianki!

Podczas podkarmiania pszczół na zimę, wyjąłem z ula ramki z miodem i oparłem je na ścianie budynku, by później zabrać je z sobą do pracowni w celu odwirowania miodu. Zajęty pracą, ramek nie obserwowałem. Gdy po kilkunastu minutach chciałem je zabrać do auta, zauważyłem, że siedzi na nich tysiące pszczół, które w wielkim pośpiechu „kradły” miód z ramek i przenosiły go do uli.

Pszczoły strząsnąłem z ramek, zaś ramki zabrałem do pracowni.

Za 4 dni znów przybyłem do pasieki, by uzupełnić syropem podkarmiaczki. W ciągu kilkunastu minut od mojego przybycia na pasiekę, w miejscu gdzie były oparte ramki z miodem kilka dni wcześniej, zleciało się tysiące pszczół. Utworzyły one ogromną czarną kulę na ścianie budynku. Czekały aż dostaną prezent w postaci ramki wypełnionej miodem, gdyż skojarzyły moją obecność z faktem „częstowania” miodem. Aby nie zrobić im przykrości postawiłem przy nich ramkę z miodem, zaś one z zadowoleniem błyskawicznie ją opróżniły.

Historia ta powtarzała się jeszcze pięć razy: na mój widok pszczoły zlatywały się w miejsce poczęstunku i czekały na moją reakcję!

I co wy na to zadufani w swoją mądrość ludzie?

Marsz w obronie pszczół - WP Wiadomości

 

 Ale co tam pszczoły! Jeszcze bardziej zdumiała mnie mądrość mrówek. Mrówki żyją w symbiozie z pszczołami, pomagając im utrzymać czystość w ulach, a przy okazji „kradną” miód, co pszczoły tolerują, pewnie traktując kradziony miód jako wynagrodzenie za pracę.

Ule które użytkuję mają nogi wykonane ze stalowych rurek o bardzo śliskiej powierzchni. Obserwowałem mrówki jak próbują wchodzić po nogach do uli, co było trudnym zadania: niektóre mrówki ślizgały się i spadały, wejście do ula wymagało dużej energii.

Co zrobiły mrówki? Wykonały na nogach uli...ścieżki z kitu pszczelego, który zabrały pszczołom!

I co wy na to zadufani w swoją mądrość ludzie?

Nie martwcie się ludziska kowidowym szaleństwem! Nawet jak czarci pomiot nas powybija kolejnymi szprycami, to będzie komu nas godnie zastąpić!

Anthony Ivanowitz

03.09.2021r.

Www.pospoliteruszenie.org